przemyślenia

Temat: Krytyka na "Ogrodzie Ciszy"
(...)poezja (...) nie ma własciciela.
Po co spierać się o słowa, kiedy to tylko słowa. Może brzmią jak wyrocznia, może emanują światłem "jedynej jasności", może..... Ale nie jesteśmy ćmami.
Ja tam nigdy nie chciałbym, by znaleziono "receptę" na idealny wiersz. Nie ma takiego zagrożenia zresztą Ideały jednych, budzą odrazę innych.... I tak jest dobrze. Relacja mistrz uczeń nigdy nie jest zbyt jasna. Jednak ma sens tylko wtedy, kiedy obie strony potrzebują jej jak powietrza. W pozostałych przypadkach trąci nadgorliwością i arogancją.
(...) czasem drażnią pozorne oczywistości i nawiązania do wartości. Wydają się truizmem. Na szczęście jesteśmy tak różni, że truizm dla jednych, innym wyda się objawieniem. Jedni poczują niesmak oczywistości, inni ciepło odnajdywania podobnych wartości. Czasem błyskotliwość nie idzie w parze z mądrością. Rzecz w tym, by odnajdywać w wierszu człowieka, a nie tworzyć wierszem kolejnego klona.
Poezja nie ma certyfikatów. Kiedy powstaje naturalnie, z potrzeby utrwalenia chwili, odczucia, wrażenia i gdzieś tkwiącej chęci podzielenia się tym z innymi, nie gwarantuje wspólnoty języka, myślenia, wartościowania. W tym jest jej niekwestionowany urok. Obca naszej estetyka, forma i treść, jest tylko nam obca. Nie stanowi jednak przez to mniejszej wartości i ma swój urok.
Warto wskazywać oczywiste błędy, lub bliższe nam rozwiązania, jednak bez zapamiętałości purystów, wiernych jedynie swojej czystości. Jeszcze raz..... Nasza estetyka, jest tylko i aż, naszą estetyką. Nasze interpretacje i odbiór, to tylko i aż, nasze formy percepcji. Może zostawmy innym, maleńkie prawo do odmienności, indywidualizmu.

Pozwoliłam sobie zacytować miśka_eklektyka, bo wyraził dokładnie to, co ostatnio drażni mnie w komentarzach. Powtórzę - nie ma certyfikatu na poezję, nie ma prostej linii, nie ma podręcznika z wykładnią, regułkami, nie ma jedynej słusznej racji. Nie istnieje dziesięcioro sztywnych przykazań - to wolno, tego nie. Pytam - a w której encyklopedii poezji to zostało napisane? Że stu internetowych poetów krzyknęło: Nie pozwalam! To niemodne! To niezgodne! to jeszcze nie dowód na rację. Jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić!(cyt. za Łysiakiem) Nie zaczynaj wersów wielką literą, nie powtarzaj tych samych wyrazów, nie pisz o aniołach, biedronkach i motylkach, tak to pisano 100 lat temu, za mało rzeczowników, za dużo określników, zbyt dopowiedziane, zbyt niejasne, za długie, za krótkie, źle rozenterowane - i pamiętaj, poeto, piszę to dla Twojego dobra. Czytaj więc, poeto - on ma rację! Czytelniku-komentatorze drogi - WEDŁUG CIEBIE za dużo, za mało, źle itd. To, co dla Ciebie jest kitem, dla innych może wcale nim nie być. To, że większość powie jak ty, nie znaczy, że wspólnymi siłami urobicie nowoczesną teorię. Kto dał prawo mówienia to jest zły wiersz? Twoje, czytelniku-komentatorze prawo, to mówienie UWAŻAM ten wiersz za zły. I ta uważana przez wielu za niepotrzebną asekurację zasada mówienia "ja", "moje" nie stwarza wrażenia ostemplowanego wyroku.
A gdzie prosta zasada podoba się / nie podoba? Czy nie jest to najlepszy miernik sztuki? Jeśli wiersz mnie poruszył, to jego siła tkwi w słowach zestawionych wedle woli autora - z powtórzeniami, złymi enterami i co tam jeszcze. Poruszył. A obok cudownego zlepku wyrazów sklejanych wg wszelkich nowomodnych prawideł przejdę obojętnie.
Nie będę nigdy nowoczesna. Stary Różewicz i Tuwim będą zawsze moimi mistrzami. Ich poezja mnie porusza i zachwyca kunsztem słowa, choć gdybym wkleiła jeden z ich wierszy jako np. Bożenka, skopano by go.
Źródło: ogrodciszy.pl/viewtopic.php?t=3836